Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Pierwszy wpis "blogowy" - nie w zeszyt...

lodowa alchemia duszy

:: ::

Pierwszy wpis "blogowy" - nie w zeszyt...

Chowałem swoje myśli długi czas w jakimś tekstowym pliku, zanim zdecydowałem się je oddać innym do odczytu... Podobnie jak trzyma się księgi magiczne - może ich treść komuś pomoże, rozśmieszy lub przestrzeże... Dziś właściwie pierwszy raz piszę gdzieś tam - nie tylko do mojego "worda";)

Milczenie nie oznacza stagnacji, jak wiadomo. Podobnie między Nami wydarzyło się wiele... W ostatni weekend mieliśmy chrzest dziecka naszych znajomych, przez co spędziliśmy go razem tak wyjątkowo blisko, zdawać się może. Miałem dzień urlopu z pracy, więc wydłużyło się nam wspólne weekendowanie - wspólne po wielu awanturach jakie miały miejsce w ostatnich tygodniach. Właściwie awanturach spowodowanych przeze mnie i to spowodowanych takim podręcznikowym motywem "zranionego zwierzęcia". Po tym wszystkim chyba jasne jest, kto strzelał?

Zbieram myśli w sobie od dłuższego czasu i nie mogę ich poczuć jako jedności... Uciekam klasycznie w alkohol, bo niby gdzie można uciekać? I z drugiej strony staram się grać spokojną rolę... Ostatnio Ona powiedziała, że kiedyś pokochała mnie za spokój, którego już we mnie nie widzi... Może nigdy nie byłem spokojny, choć takie wrażenie wywierałem na ludziach? Wielu już mówiło mi, że jest coś takiego we mnie. Kiedyś jak pracowałem w szpitalu jako pielęgniarz, często ludzie wyrażali o mnie ciepłe słowa i pochlebstwa. Teraz zastanawiam się, czy to było prawdą, czy też nie... Czy Ona kochała mnie za to, czy w ogóle nasza miłość była pokręcona od samego początku i nie miała sensu? Dojrzewamy na pewno każdego dnia... Mnie czekało wiele stresów po drodze, straty pracy i strach o to, jak możemy się utrzymać - teraz też tak mam. Oboje mieliśmy jakieś wyrzeczenia na pewno - ja popierdoliłem studia, żeby pracować, Ona - - - w sumie nie wiem... Mówi, że zmarnowała tamte lata, że mogła coś robić i czuje się niezrealizowana. Mnie tylko zastanawia, czy ludzie mogą się czuć zrealizowani poprzez sex, poprzez fantazje i takie kontakty z kimś obcym? Czy wtedy tworzą prawdę czy też iluzję, jak bohaterka filmowej noweli "Dłoń" Wong Kar-wai'a? Mówi też ciągle o niezadowoleniu ze swojego wyglądu, choć mając 30 lat wygląda na 20-kilka i jest kobietą wyjątkowo piękną, co potwierdzają inne źródła (czyli znajomi, jej znajomi, nieznajomi i pewnie jakby dobrze popatrzeć to i PAP też:P). Ale może to tylko Jej zasłona dymna na swoją osobę, może Ona nie potrzebuje mnie już w takiej roli kochanka. Może po prostu mamy ciężkie czasy i niepewne, duża konkurencja i teraz nie wiadomo czy trafi się coś pewnego - więc lepszy kabotyn niźli troll:P

Powiem jedno dziś, do Diabła, że ogarnia mnie strach, iż atmosfera naszego domu, tej niepewności spowoduje jego rozpad. Że po tym wszystkim nie damy rady się odnaleźć i zaufać - z mojej strony. Czuję, że tracę siły i bardziej czuję się pewny siebie będąc samemu. Wtedy tylko ja odpowiadam za siebie, nie patrzę na nikogo, nie martwię się - mogę niszczyć! A tutaj tak bardzo zależy mi na tym, żeby budować - zależy mi, bo po tym, jakim byłem kiedyś, nauczyłem się empatii i to chyba za bardzo, bo jej zaufanie prowadzi do rozczarowania. Boję się tego, że już nie wytrzymam tego braku pewności, którego nie mogę odzyskać po tym wszystkim, a którego Ona nie potrafi mi dać. Tym bardziej, że to nie pierwszy raz...
Zanurz w rzece tego, kto kocha wodę 8/08/2007 19:51:31 [Powrót] Komentuj